Postanowienia na 2014 rok

czwartek, 2 stycznia 2014

Nie będę robiła podsumowań poprzedniego roku bo pod względem czytelniczym to była tragedia przeplatana z komedią. Mogę jedynie podkreślić, że wzięłam się za siebie, spełniłam małe czytnikowe marzenie i zaczynam 2014 rok z wielkim apetytem na słowo pisane.
 
Kilka lat wcześniej nie robiłam żadnych noworocznych postanowień, dochodziłam do wniosku, że nie jest mi to potrzebne bo a) i tak nie dam rady, b) rok jest długi więc jeśli coś będę chciała zmienić/osiągnąć to mogę zacząć w każdej chwili. Jak łatwo się można domyślić nic z tego nie wychodziło. Nowy rok był dla mnie jak nowy zeszyt - starałam się dopóki nie zrobiłam pierwszego kleksa lub nie wpisano mi negatywnej oceny. Po pierwszej wpadce wszelkie chęci mnie opuszczały i nie robiłam już nic bo pierwsza skaza przecież miała miejsce. Bogu dzięki jest coś takiego jak dorastanie, w związku z czym zmieniłam znacząco sposób myślenia. :P
 

Po co w ogóle są mi potrzebne noworoczne postanowienia?
 
Zasadniczo każdy miesiąc mógłby się tak zaczynać, ale wiadomo, że początek nowego roku jest zdecydowanie bardziej efektowniejszy. Cele z zeszłego roku w większości zostały spełnione, przynajmniej te niematerialne. :P Gdzieś w marcu przyplątało się nadprogramowe wyzwanie, które dość mocno uzmysłowiło mi, że - kurcze - jednak jestem w stanie coś osiągnąć i mam trochę silnej woli. Chyba właśnie to przekonało mnie, by w tym roku nie iść na łatwiznę i wyznaczyć sobie TYLKO te cele, które nie zależą od zasobności mojego portfela. Dążąc do ich spełnienia jednocześnie będę próbowała zrealizować swoje marzenia i jeszcze bardziej poukładam swoje życie, by nie przepuszczać czasu/możliwości/pieniędzy między palcami. 
 
Jakie są te cele?
 
Dawno przestałam myśleć, że lot na księżyc jest wykonalnym celem. ;) Ostatnio przeczytałam fajne porównanie noworocznych postanowień do koncepcji SMART (aż mi się gęba uśmiechnęła i przypomniały mi się ulubione zajęcia na studiach :P). SMART czyli Simple - prosty, Measurable - mierzalny, Achievable - osiągalny, Relevant - istotny oraz Timely defined - określony w czasie.
 
Reasumując - cel musi być konkretnie określony, musisz wiedzieć co chcesz zrobić i musisz później umieć ocenić czy udało ci się to osiągnąć czy też nie. Żadne więc styczniowe "schudnę" i grudniowe "jakby mam luźniej w pasie" nie wchodzi więc w grę. Postanowienie mu być osiągalne, nie zakładajmy z góry nie wiadomo czego bo nie o to w tym chodzi. Kiedyś może uda się wyskoczyć na weekend na księżyc, ale bardzo wątpię by akurat w 2014 roku dało się kupić bilet na tego typu wypad. I kończąc - cel musi być istotny, rozumiem, że upieczenie idealnego biszkoptu może być dla kogoś wyzwaniem, ale bez przesady... ;) Warto też określić sobie ramy czasowe choć ja swoje cele typuję na cały rok z założeniem, że zaczynam od stycznia a nie obijam się przez pierwsze kilka miesięcy. ;)
 
Moje cele.
 
Pierwszy, taki ściśle związany z blogiem - przeczytać minimum 52 książki - w końcu ma być jedna recenzja na tydzień. :P Zdaję sobie sprawę, że nawet jeśli teraz wydaje mi się to proste to później może być pod górkę, ale pozwoli mi to spiąć się w sobie i nauczyć lepszej organizacji czasu.
 
Wziąć się wreszcie za naukę angielskiego - i to już będzie coś bo sama nie wiem jak mam się za to zabrać... No, ale powiedziało się A, trzeba więc powiedzieć B. Poza tym ile można to odkładać?
 
Do znudzenia powtórzę - skończyć pisać moją cholerną książkę (już mi brakuje cierpliwości do samej siebie...).
 
Część osób powiedziałaby, że zdanie prawa jazdy - ale ja to traktuję jako wyzwanie, nie postanowienie... Choć można uznać go za część Planu B a realizacja PLANU B jest przecież pewnego rodzaju celem, mimo, że wykraczającym w ramach czasowych poza 2014 rok. Oczywiście szóstka w lotka automatycznie przekreśli Plan B i rozpocznie przejście do Planu C, ale to nawet nie marzenie co cud. :P
 
Można powiedzieć, że mam trzy główne cele i jeden poboczny. Myślę, że jest to realne do zrobienia a postanowienia są warte poświęcenia. Nie robię zawodowych planów na 2014 rok bo te kryją się w Planie B, poza tym już dawno praca przestała być celem samym w sobie. Tak więc - do roboty.
 
 
Jak jest u Was?

3 komentarze:

Słono mi-Kaśka pisze...

Moje postanowienia to brak postanowień.
Może to błąd, ale im bardziej coś sobie obiecuję, zakładam tym gorzej na tym wychodzę.
Mam chyba tylko jedno, więcej czytać.
Kilka ciekawych tytułów zalega mi na półce, muszę to zmienić ;).

Scoto pisze...

Mnie postanowienia bardziej motywują niż zwykłe gadanie, że mam coś zrobić.

Co to za tytuły? :D

Słono mi-Kaśka pisze...

Kocham sie w kryminałach, thrillerach, więc głównie King, Grisham-"Prawnik".
Z innych czekają : R. Zimler "Szukanie Midnighta", T.Aw "Faktoria Jedwabiu", D. Albaheri "Mamidło".
Aktualnie czytam P.Carey "Historia Pewnej Mistyfikacji" ;).

Prześlij komentarz