Ja i Kobo Glo

wtorek, 28 stycznia 2014

Kiedyś, nawet nie tak całkiem dawno, zapierałam się rękami i nogami przed ebookami i czytnikiem. No bo jak to, mam czytać, nie czując ciężaru ksiażki i zapachu papieru, nie przewracając kartek? Mam się gapić na jakieś urządzenie, kompletnie bezduszne i bez wyrazu? Całą sobą krzyczałam "nie"... Do czasu...
 
Wszelkie zmiany wywoływane są najczęściej potrzebą bądź lenistwem. W moim przypadku miały tu miejsce obie te rzeczy. Od miesięcy obiecywałam sobie pójść do biblioteki i zapisać się, jednak mimo, że zajęłoby mi to jakieś piętnaście minut, zawsze było jakieś "nie, bo".
 
"Nie, bo pada deszcz"
"Nie, bo za gorąco"
"Nie, bo już nie zdążę"
"Nie, bo kota trzeba nakarmić"
"Nie, bo wstałam lewą nogą"...
 
Wymówek było coraz więcej i w końcu musiałam sama przed sobą przyznać, że pewnie nigdy nie zapiszę się do biblioteki. Przynajmniej nie w najbliższym czasie.  Kupowanie ksiażek odpadało, raz na jakiś czas ok, ale na dłuższą metę nie miałoby to racji bytu. Przyczyny natury osobistej. ;) W końcu rozpoczęło się podczytywanie ebooków na laptopie. Efekt? Oczy jak u królika. Od jakiegoś czasu staram się ograniczać moje siedzenie przy komputerze więc łatwo się domyślić, że zaczęłam szukać alternatywy. W ten sposób powoli godziłam się z myślą, że pora kupić czytnik...
 
Okazja się nadarzyła niemal w tym samym czasie, w którym dotarło do mnie, że moje zapieranie się przed czytnikami było głupotą. :P Nadszedł grudzień, okres urodzinowo-imieninowo-gwiazdkowy, postanowiłam zatem wydębić od wszystkich kasę i kupić czytnik. Plan był, zostało tylko wybrać odpowiednie urządzenie... No i się zaczęło... Nie pytajcie ile czasu spędziłam czytając opinie, szczegóły techniczne oraz wady i zalety poszczególnych egzemplarzy. Niemal mi się śniło, jak wchodzę do sklepu i macam każdy czytnik, porażka. :P Wreszcie wybrałam! Mój cudny, upragniony, śliczniutki...

www.trustedreviews.com

Opis:

Czytnik KOBO GLO został wyposażony w technologię podświetlenia ekranu ComfortLight, która emituje wyjątkowo miękkie światło, idealne do czytania bez konieczności używania dodatkowej lampki. Wysokiej rozdzielczości wyświetlacz E-Ink cechuje się znakomitym kontrastem i wyraźnym odwzorowaniem tekstu - nie musisz męczyć oczu żeby pogrążyć się w ulubionej lekturze! Do wyboru użytkownika pozostawiono 8 styli oraz 24 rozmiary czcionek, natomiast dotykowa obsługa pozwala na powiększenie obrazu lub obrót za pomocą palców. Wbudowany słownik Merriam Webster pozwala szybko sprawdzić interesujące słówka, a funkcja tłumacza obsługuje języki angielski, francuski, niemiecki, włoski, duński, hiszpański i portugalski - to urządzenie to kompaktowe centrum wiedzy dla każdego, kto chcę się nauczyć języka. Warto również wspomnieć o dużej pojemności wewnętrznej modelu, która pozwala na pomieszczenie do 1000 e-booków, a możliwość rozszerzenia kartą micro SD do 32 GB daje dostęp nawet do 30.000 plików.

http://www.redcoon.pl/B408056-KOBO-GLO_Czytniki-e-book

Kobo Glo posiada wszystkie parametry, które były mi potrzebne. Dotykowy ekran, podświetlenie, wifi - to najważniejsze w sumie, oczywiście czytając o innych czytnikach marzyła mi się opcja odtwarzania plików mp3 czy lektora, który czytałby mi ebooki, ale... "Porządne" czytniki tego nie miały, zresztą -  po kilku tygodniach korzystania z Kobo mogę spokojnie powiedzieć, że byłby to tylko niepotrzebny bajer. :P
 
Nie będę się rozpisywała o zaletach i wadach czytników, tego typu artykułów jest cała masa w necie więc nie widzę sensu ich powielania. Za to mogę napisać co nieco o moim cudeńku. ;)
 
Zalety:
- wygląd, czytnik jest naprawdę "miły dla oka", obudowa wykonana jest z dobrej jakości materiału a urządzenie jest lekkie.
- funkcjonalny - jak już się człowiek rozezna co i jak.
- podświetlenie ekranu jest równomierne, idealnie się czyta w nocy,
- bateria bardzo długo trzyma.
- cena.
 
Wady, choć zasadniczo określiłabym to drobnymi minusami albo moim czepianiem się:
- początkowo ciężko było się rozeznać co i jak, brak instrukcji nie ułatwił poznania czytnika więc do wszystkiego musiałam dochodzić sama, ale jakoś dałam sobie radę. No i pierwsze uruchomienie wymaga podłączenia do komputera i instalacji oprogramowania (komputer oczywiście musi być w sieci) więc na starcie lekko się zraziłam.
- zdarza się, że ekran nie reaguje tak szybko, jak normalnie, jednak nie wiem od czego to zależy i zdarza się bardzo rzadko.
- trochę brakuje mi przycisków do przewracania stron, mogłyby być uzupełnieniem do dotykowego ekranu - tyle, że to drobiazg.
- póki co do wad zaliczam przesyłanie cytatów na Facebooka, póki co - bo jeszcze tego tak do końca nie rozgryzłam więc może jest jakaś lepsza opcja niż to, co do tej pory robiłam.
 
Ciężko mi coś napisać o sklepie Kobo bo z niego jeszcze nie korzystałam oraz nie wgrywałam ebooków inaczej, jak przez kartę a podobno na to niektórzy narzekają. Czytnik mam już półtora miesiąca, kilka książek przeczytałam i z każdym tygodniem jestem coraz bardziej z niego zadowolona. Mimo, że na samym początku poszukiwań czytnika patrzyłam na niższą półkę to nie żałuję, że wydałam więcej niż zamierzałam. Wszystkie dodatkowe funkcje - podświetlenie, wifi - które, wg innych, nie przydają się, w moim przypadku są często wykorzystywane i bardzo żałowałabym, gdybym jednak wzięła coś tańszego.
 
Jak kiedyś zapierałam się przed ebookami, tak teraz robię to samo z tradycyjnymi książkami. Po co mam dźwigać w torebce tomiszcza, męczyć dłonie ciężarem, skoro mam mój leciutki czytnik? :P No jakoś nie widzę sensu...
 
Jeśli myślicie o zakupie Kobo Glo zachęcam, warto. ;) 

9 komentarze:

Katarzyna Chojecka-Jędrasiak pisze...

Też się kiedyś zapierałam, że ebooki i czytniki to nie dla mnie, ale od ponad miesiąca jestem szczęśliwą posiadaczką Kindle'a i nie oddałabym go nikomu za nic na świecie :)

Scoto pisze...

Dokładnie, ja też nie. :) Mąż się śmieje, że mam kochanka i spędzam z czytnikiem więcej czasu niż z nim. :P

Judyta pisze...

To, że czasem nie reaguje szybko zależy od książki. Zakładam, że masz piraty i dlatego tak się dzieje. Nie wiem od czego to zależy, ale czasem ja na moim przerzucałam stronę jak byłam w połowie, bo wiedziałam, że tyle trwa ładowanie nowej.

Scoto pisze...

Właśnie nie jestem pewna bo to się dzieje momentami, część książki jest ok, kilka stron zamula i później znowu ok, na "legalnie" ściągniętych jest to samo. Tyle, że moje zamulanie to przerzucanie zanim doczytam ostatnią linijkę więc nie jest długie, ale widoczne w porównaniu do normalnego korzystania. Trafiłoby mnie gdybym miała tak, jak u Ciebie. :P

Judyta pisze...

To może to jest taki urok czytnika? Bo przy legalnych powinno śmigać w sekundę. :)
Ja miałam problem przy jednej książce i musiałam się męczyć, bo nie było innej wersji. A jak inne tak mulą to wywalam od razu, bo nie mam cierpliwości. Raz tylko tak się wkurzyłam, że kupiłam papierową, bo musiałabym cały dokument przerabiać żeby dało się czytać. :)

Scoto pisze...

Muszę przyuważyć kiedy tak się dokładnie dzieje, z tego co kojarzę to głównie jak czytnik "chodzi" kilka godzin. Może przez to a może aktualizacja się akurat ściągała?

Gohaa pisze...

Scoto, kocham swój czytnik najprawdziwszą miłością...i papier przegrał z kretesem.

Paweł Piotrowski pisze...

jak działa Integracja z aplikacją Pocket ?

Scoto pisze...

Nie korzystam z tej aplikację więc niestety nie pomogę.

Prześlij komentarz